Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2012

Lora Zombie - Russian artist

Lorę Zombie obserwuję od czerwca, kiedy to moja koleżanka - Sasha dzień przed odlotem z Petersburga powiedziała mi o wystawie artystki. Niestety nie dałam rady zobaczyć na żywo jej prac, lecz od tego czasu stale podążam za nią w internecie mając nadzieję, że znowu nadarzy mi się okazja pójścia na Jej wystawę i tym razem ją wykorzystam.

Lora jest rodowitą Rosjanką, inspiruje się Banksy'm i street artem. Zaczynała od projektowania okładek płyt znajomych zespołów, sama uczyła się malować. Kiedy się o niej dowiedziałam, była właśnie w trakcie serii wystaw w Petersburgu i Moskwie. Przez zaledwie pół roku jej popularność zaczęła bardzo szybko rosnąć. Aktualnie wystawia swoje prace nie tylko w Rosji, ale też USA i Wielkiej Brytanii. Jej obrazki odnoszą sukcesy na całym świecie - ludzie tatuują je sobie na ciele, noszą ubrania z jej nadrukami, kupują skórki na iPady, iPhony i komputery projektu Lory i oczywiście kupują jej dzieła by ozdobić mieszkania czy biura.

Tworzy farbami akrylowymi i atramentem. Charakterystyczne dla jej stylu są niewyraźne kontury, brak spójności. Przez wszystkie prace przewija się motyw samotności i zderzenia wyobrażeń z rzeczywistością. Lubi nawiązywać do istniejących postaci. Często porusza się w tematyce muzyki i kina, co w niej uwielbiam. Jedną z ulubionych zabaw artystki jest wykorzystywanie wizerunków superbohaterów...
Jednak wydaje mi się, że bez sensu się na ten temat rozpisywać - zobaczcie sami prace Lory, a później wejdźcie na jej fanpage na facebook'u: Lora Zombie i stronę, która według mnie jest cudna: LoraZombie.com
Wszystkie zdjęcia zostały skopiowane z tych dwóch źródeł.
























Oferta z GelaSkins.




czwartek, 21 czerwca 2012

Россия, до свидания

Z Rosji wyjechałam już niespełna tydzień temu. Szczerze mówiąc opuszczenie pięknego Leningradu sprawiło mi niemałą trudność. Poznałam tam naprawdę wyjątkowych ludzi, z którymi zżyliśmy się od razu. Właśnie w momencie, w którym potrafiłam już bez problemu porozumiewać się z Rosjanami, poruszać się po Petersburgu i planować dni tak, by każda godzina była spędzona pożytecznie...mój pobyt dobiegł końca. Pozostaną mi niezapomniane wspomnienia, nowe umiejętności i kilku nowych, cudownych znajomych (z którymi mam nadzieję spotkać się w przeciągu kilku/nastu miesięcy.
Jeśli mowa o petersburskim życiu, to znaczący wpływ ma na nie...pogoda. Tak, dokładnie ona! Rankiem nie możemy przewidzieć czy za chwilę doświadczymy upału, czy cały dzień będzie padać lodowaty deszcz. Zimą temperatura spada tu do -40, a latem wzrasta do +40*C! Tutejsi mieszkańcy (pomimo tego, że mają wyjątkową tolerancję na zmiany temperatury) muszą się do tego przystosowywać m.in. poprzez jedzenie. Tutejsze potrawy są więc bardzo tłuste, obfite i ciężkie. Zdecydowanie nie o wykwintnym smaku. Jednak produkty na bazie mleka (jak i samo mleko) to niesamowity smak!
Ja gościłam w Petersburgu kiedy rozpoczynały się białe noce. Jest to niesamowicie śmieszne zjawisko. Niezależnie od tego, o której godzinie wyjrzymy za okno, zawsze zobaczymy rzeczywistość "o godzinie 15". Latem więc petersburżanie mają wiele energii, śpią krótko (sama jestem najlepszym przykładem braku snu podczas białych nocy) i robią dużo. Jednak kiedy nadchodzi zima, miasto obumiera. Wielu jego mieszkańców popada w depresję, kiedy dzień ma tylko kilka godzin.
Rosjanie są bardzo mili, zawsze kiedy dowiadywali się, że jesteśmy z Europy, chcieli wiedzieć czy Petersburg przypomina inne miejsca na zachodzie. Odnieśliśmy wrażenie, że mają oni kompleks co do tego, jak są postrzegani. Na pewno nie jest to kraj bogaty - z tego, co udało mi się dowiedzieć, wyjść poza średnią krajową i strach nie dotrwania "do pierwszego" jest tutaj bardzo duży.
Po ulicach Petersburżanie chodzą bardzo szybko. Nie zwracają uwagi na innych ludzi, są za bardzo pochłonięci swoimi myślami.
Z praktycznych informacji dla przyszłych turystów: w wielu muzeach czy miejscach publicznych spotkamy się z dwoma cennikami: jednym dla Rosjan (np. 100 rubli za wejście rosyjskiego studenta do Peterhofu), a drugim dla obcokrajowców (250 rubli za to samo wejście dla zagranicznego studenta). Uczniom i studentom polecam wyrabianie ISIC'a - jest tutaj powszechnie honorowany (natomiast karta EURO 26 nie wszędzie). Polacam też informować nowo poznanych ludzi, że nie jesteśmy z Rosji - wtedy będą chcieli z nami rozmawiać, a nawet pomóc, podczas gdy z zasady nawet nie zatrzymaliby się na ulicy. Ceny jedzenia są porównywalne do polskich. Polecam produkty mleczne, chleby. Natomiast nie polecam owoców, które smakują tu dość "plastikowo". Aczkolwiek generalnie znajdziemy tu wiele tych samych produktów, co w domu. Legenda o tanich papierosach okazała się prawdą - najtańsza paczka, którą zobaczyłam kosztowała 2,53 pln, a ceny sięgały maksymalnie do 7 złotych. Kontrole przy wjeździe do Rosji są zwyczajne, natomiast podczas odlotu jesteśmy sprawdzani wielokrotnie i bardzo szczegółowo. Trwa to bardzo dużo czasu, więc polecam uzbroić się w cierpliwość.
Kurs językowy okazał się więc strzałem w dziesiątkę. Cudowna lokalizacja, kontakt, nauczyciele, organizacja. Magia! Chyba nigdy nie brałam udziału w czymś tak logicznie i wygodnie przemyślanym. Mieliśmy wielkie wsparcie ze wszystkim, czego potrzebowaliśmy, ale też swobodę od popołudnia do rana, żyliśmy własnym życiem.
Ja do Petersburga na pewno wrócę, pokochałam to miejsce całym sercem!









Widok z naszego balkonu, z którym wiążą się jedne z najlepszych rosyjskich wspomnień!




sobota, 16 czerwca 2012

Petersburskie metro

Petersburskie metro jest dla mnie jednym z ciekawszych miejsc w mieście. Jest to najszybszy i najwygodniejszy środek transportu. Korki na powierzchni ziemi są ogromne, a Rosjanie są bardzo złymi kierowcami. W metrze natomiast nigdy nie ma opóźnień, a kursuje ono co 1-2 minuty. Linie są bardzo rozbudowane, a każda stacja jest ogromna i ozdobiona w inny sposób. Marmury, malowidła, ornamenty... Tak, tutaj można się czuć jak w muzeum. Tysiące ludzi przewija się dziennie przez ruchome schody jadące w dół kilka minut. Najgłębsza stacja mierzy 105 metrów! Bardzo dziwne uczucie nie widzieć początku ani końca tunelu, którym się zjeżdża. Tutaj zawsze brakuje miejsca. Ludzie poruszają się bardzo szybko, praktycznie cały czas biegną. Osoby stojące na schodach ustawiają się po prawej stronie, a lewą zbiegają niecierpliwi lub spóźnieni z niesamowitą prędkością. To jest miejsce, w którym można zaobserwować jak szybko ludzie tutaj żyją. Nauczyli się oni zaoszczędzać każdy moment. Jadąc metrem, czy ruchomymi schodami mają w uszach słuchawki i książki w rękach. Wydawnictwa publikują tu specjalnie małe i lekkie książki, żeby można było czytać je w metrze. Bardzo spodobał mi się fakt, że czytają tutaj wszyscy. Od najmłodszych - dzieciaków z podstawówki, przez kobiety i mężczyzn w drodze do pracy, aż po osoby starsze. Moją uwagę zwróciła też ogromna ilość pracowników zawsze obecnych i pilnujących porządku - i w dosłownym tego słowa znaczeniu i w przenośni. Jest tutaj naprawdę niesamowicie czysto! Przy okazji chciałabym wtrącić, że Rosjanie nocami z ogromną dokładnością myją ulice i chodniki, nie można tu znaleźć ani jednego papierka, papierosa, czy nawet błota. W metrze jest natomiast jeszcze bardziej czysto. To niesamowite, w jak idealnym stanie można utrzymać coś, z czego korzysta dziennie tysiące osób.
Nie udało mi się zrobić zbyt wielu zdjęć ze względu na wieczną falę ludzi, których plecy oglądałam. Jednak na kilku stacjach, w godzinach poza szczytem udało mi się uwiecznić kilka stacji. Jednak zupełnie nie odzwierciedlają one potęgi i piękna rosyjskiego metra.










czwartek, 14 czerwca 2012

Fiodor Michajłowicz Dostojewski

Dzisiaj poszłam do muzeum utworzonego z kamienicy, w której tuż przed śmiercią mieszkał Fiodor Dostojewski. Miejsce to jest bardzo przyjemnie zorganizowane, a dzięki audioguidowi dowiedziałam się bardzo wiele na temat pisarza. Przedstawiony on został jako kochający i troskliwy ojciec, dobry mąż, ale też dziwny i nieprzewidywalny człowiek. W Petersburgu mieszkał w ponad 20 miejscach, przeważnie były to mieszkania w kamienicach. Nie zagościł w żadnym z nich więcej niż 3 lata. Blokowiska, które zamieszkiwał były bardzo często miejscem akcji jego powieści. Mężczyzna razem z bratem zawsze chcieli pisać. Jednak od momentu osadzenia w Twierdzy Pietropawłowskiej nie mógł tego robić. Powrócił do kartki i pióra dopiero na Syberii, a później w Petersburgu, gdzie spędził 22 lata, aż do śmierci. Lubował się w analizie psychiki człowieka, co spotykało się z bardzo pozytywnymi reakcjami innych ludzi. Starał się "odnaleźć człowieka w bycie ludzkim". Jego wystąpienia były bardzo szanowane i lubiane. Jednak nigdy nie było wiadomo jakiego zachowania można się po pisarzu spodziewać. Czasem potrafił wyrzucić znajomego dziennikarza, a następnie przegadać z zupełnie obcym studentem całą noc.
Samo muzeum jest bardzo pięknie przygotowane na wizyty wszelkiego rodzaju turystów. Stworzone jest niesamowicie estetycznie, logicznie i po prostu ładnie. Składa się ono z dwóch części: najpierw oglądamy bardzo dokładnie mieszkanie i wszystko, co się w nim znajduje, poznając zarazem życie prywatne, charakter i nawyki Dostojewskiego. Natomiast później wybieramy się do pomieszczenia, w którym znajdziemy książki, cytaty i zdjęcia w formie eksponatów. Dzięki temu dowiadujemy się jaka była cała historia życia i etymologie powieści pisarza.











Twierdza Pietropawłowska, w której był uwięziony pisarz.