Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beata Pawlikowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beata Pawlikowska. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 stycznia 2013

Rok dobrych myśli - Beata Pawlikowska


Nowy Rok kojarzy nam się z nowymi postanowieniami i zmianami. Często obiecujemy sobie większą systematyczność, słowność czy zrealizowanie w końcu jakiegoś planu. Moje noworoczne marzenia często obracają się właśnie wokół większej efektywności zarówno na co dzień, jak i w doprowadzaniu wymarzonych wyjazdów do skutku.

W tym roku dostałam na urodziny piękny kalendarz zredagowany przez Beatę Pawlikowską. Jest bardzo wygodny nie tylko pod względem formatu, ale też zawartości. Zaznaczone są tam najważniejsze wydarzenia na całym świecie, a także pozytywna, motywująca myśl na każdy dzień. Osobiście lubię "żółte karteczki" autorki. Edycja jest bardzo przyjemna, choć na początku może się wydawać dość młodzieżowa, czy wręcz skierowana dla dzieci, ale czy wiele kolorów i nieidealne rysunki (swoją drogą wszystkie wykonane przez Pawlikowską) zawsze muszą kojarzyć nam się z czymś niedojrzałym? Dobra jakość papieru i twarda okładka to według mnie podstawowe kryteria przy doborze odpowiedniego kalendarza, test ten został zaliczony z pozytywnym wynikiem. Jednie miejsca na dodatkowe notatki, takie jak adres, czy telefon notowany w pośpiechu trochę mi brakuje. Co więcej czcionka złotych myśli jest na tyle duża, że nie pozostaje zbyt wiele miejsca na "prawdziwe" kalendarzowe notatki. Jednak jeśli dobrze się wszystko rozplanuje, to myślę że nie będzie z tym żadnego kłopotu.

Mam nadzieję, że "Rok dobrych myśli" przyniesie mi motywację i pomoże w zrealizowaniu celów!
Tego samego (czy to z kalendarzem, czy bez) życzę także Wam;)




sobota, 15 grudnia 2012

"Blondynka w Chinach" - Beata Pawlikowska

"Wsiąkam. Zanurzam się. (...) Nie pamiętam zapachu poranków i wieczornego lasu. Ani smaku herbaty parzonej w szklanym dzbanku. Ani rytmu, jaki moje palce wybijały na klawiaturze komputera, kiedy pracowałam nad rozdziałem nowej książki. Nie pamiętam nic, bo nie chcę pamiętać.Kiedy wyruszam w podróż, zapominam o miejscu, z którego przybyłam. Nie zabieram rozmów ani zdarzeń, przyzwyczajeń ani ulubionych przekąsek. Czuję się jak skoczek na szczycie niebotycznej trampoliny, który wie tylko tyle, że w dole znajduje się ocean na tyle głęboki, że może do niego wskoczyć.Nabieram więc powietrza w płuca i czuję drżenie na całej skórze. Tak działa podróżniczy eliksir. Czuję go w każdej komórce ciała."


Te trzy pierwsze akapity "Blondynki w Chinach" wywołały ogromny uśmiech na mojej twarzy, już wiem, że książka ta będzie dla mnie idealna. Jest to pierwsza Beaty Pawlikowskiej w moich rękach, ale coś czuję, że nie będzie ostatnią. Ten egzemplarz dostałam od rodziców na urodziny ze względu na zamiłowanie do podróży i fakt, że od kilku miesięcy moje życie kręci się wokół języka mandaryńskiego i samych Chińczyków. Choć dziś zaczęłam czytać tę książkę, już mogę ją polecić! Wiele pasji, piękne zdjęcia, zero nudnych opisów, przyjazna edycja i wiele, wiele informacji, które mogą zapalić do wyjazdu!